pełen zlew

- o codzienności, zaczytaniu i bałaganie

Zrobię to dziś


Powtarzam to sobie na głos każdego dnia niezliczoną ilość razy. Nauczyłam się nie czekać na jutro. A jednak czasem, gdy mam do dyspozycji po prostu dziś, to okazuje się, że dziś tak wiele chcę i na dziś mam tak dużo planów, że dziś ze wszystkim jednak nie zdążę i nagle dziś niepostrzeżenie przemienia się w jutro.

A wtedy bywa, że gubię się w gmatwaninie czasu i własnych myśli, więc żeby się odnaleźć staję w lekkim rozkroku obiema nogami na ziemi (najlepiej czarnej lub omszałej, gdzieś pośród drzew – z braku lasu i park się nada), biorę głębszy oddech, potem drugi, zwykle bez trzeciego się nie obywa, i rozglądam się uważnie – w górę i w dół (byle tylko nie na boki) – a później zamykam oczy i wtedy dopiero znów naprawdę widzę, gdzie ja właściwie stoję i u styku z horyzontem której ze ścieżek czeka mój Dom, gdzie się na siebie owe ścieżynki, drogi i dróżki, czasem autostrady, nachodzą, a w którym momencie rozwidlają.

Bo kiedy jest się tak wiecznie w drodze przez tę prędką i głośną codzienność, bywa, że znika z oczu cel – wiadomo… przecież góry, doliny, zakręty. Czasem i z obranej, dobrze znanej ścieżki można niepostrzeżenie zboczyć w poszukiwaniu kwiatów…

Dobrze jest więc robić przystanki w podróży. I tym właśnie dla mnie jest Pełen Zlew – momentem zatrzymania. Dziękuję, że przystajesz tu ze mną.

>

“Za późno się cofać – świat istnieje tylko dzięki temu,
że zawsze za późno się cofać.”
– Witold Gombrowicz

Ula Witkowska

Ula Witkowska

Tak sobie często myślę w skrytości, kim jesteś Ty, która/który to czytasz? Jak masz na imię? Co sobie teraz myślisz, gdyśmy już dobrnęli razem do tego miejsca? Jeśli możesz, daj mi po prostu znać, że jesteś <3 Niech wiem, że się tu dziś spotkaliśmy.

  • Facebook