pełen zlew

- o codzienności, zaczytaniu i bałaganie

Uprawa roślin południowych metodą Miczurina


“Trudno było ocenić, ile ma lat: nie nosiła wieku na sobie, rysy miała rozmyte, ukradkowe, a skórę białą, jak wymyta ługiem. Tylko na skroniach widać było okrągłą, bordową plamę, oparzelinę jakby, ale ładnie zagojoną; w jego stronach nazywano takie ślady diablim mięsem.” W JEGO, czyli...

Stara Słaboniowa i spiekładuchy


“Ja już za stara na to po nocy latanie. Ciężko mnie chodzić bez te nogie pieruńskie, a i już się nie kce, jak to dawniej bywało. Dość mnie już tych spiekładuchów, tych popaprańców, co z ludzkiej głupoty i złości na nasz padół przychodzo i niecnotę...

Wstydzę się


I oto jest grudzień. Wytęskniony przeze mnie w tym roku, jak nigdy. Jeszcze nie śnieżny, już chłodny i ciemny. Siedzę od godziny otulona ciepłem i ciszą, obok, na “Wszystkich lekturach nadobowiązkowych” śpi pies, na “Szarych duszach” kot. Dla mnie został czas. Napisałam “w tym roku,...

Wróżenie z wnętrzności


Bywa, że czuję się na balkonie naszego mieszkania, jak w Poświatowie, jak na tamtejszym nieczynnym dworcu. Zwłaszcza tuż przed 4:00 nad ranem, kiedy lipcowe powietrze ma w sobie tę słodką gęstość lata, ale wciąż daje się odczuć subtelną nutę czerwcowej nieśmiałości. Nasz balkon znajduje się...

Zrobię to dziś


Powtarzam to sobie na głos każdego dnia niezliczoną ilość razy. Nauczyłam się nie czekać na jutro. A jednak czasem, gdy mam do dyspozycji po prostu dziś, to okazuje się, że dziś tak wiele chcę i na dziś mam tak dużo planów, że dziś ze wszystkim...